Warka Radler ma to do siebie, że smakuje przez pierwsze dwadzieścia butelek po czym się zwyczajnie przejada i nudzi. Po wypuszczeniu Radlera cytrynowego przez grupę żywiec, i pozytywnego przyjęcia go na rynku, spodziewałem się kolejnych wydań w ciągu miesiąca.
Okazało się że mądrość Warki jest tak wielka i pozytywna, że na kolejne smaku klient musi czekać rok i co najlepsze jest to mądre posunięcie ponieważ, podczas gdy robi się ciepło wyczekuje na pólkach sklepowych nowej lemoniady piwnej.
W tym roku na półkach sklepowych pojawił się smak gruszki połączonej z jabłkiem. Odebrałem ten smak najbardziej pozytywnie ponieważ smak gruszki to jeden z moich ulubionych. Po otwarciu kapsla pokój wypełnił mocny zapach gruszki, zapaliła mi się w tym czasie czerwona lampka o chemicznym smaku.
Byłem zaskoczony w momencie gdy skosztowałem tego trunku ponieważ jego smak wcale nie był chemiczny, gruszka była idealnie odwzorowana i mimo tego, że jest jej w puszcze raptem 1% to jest ona mocno wyczuwalna, Gruszka, która przypomina mi smak wsi, jej smak idealnie pasuje do tzw. ulęgałki, która leżała pod drzewem przez parę dni czekając na swój moment.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz