Piwo po przywiezieniu do domu doczekało doczekało się po paru miesiącach swojej kolejki do spożycia, po rozwinięciu etykiety ujrzałem niestety brązową butelkę bez etykiety - no nic trudno... brand nadrabia w postaci pomiętego papieru. Piwo miało zawartość 5.5 % alkoholu jednak strącając kapsel myślałem bardziej o fakcie jaki będzie smak tego chili w połączeniu z piwem. W zapachu było to zwykłe piwo, w barwie również dopiero po spożyciu czuć dziwny smak ostrości na tylnej części języka. Najprawdopodobniej jest to spowodowane tym, iż chili spożywane jest w postaci płynnej dlatego rozchodzi się nieco inaczej.
Generalnie piwo nie zrobiło na mnie wrażenia, po zmęczeniu całej butelki miałem bardzo złe odczucia i postanowiłem nie kombinować już z takimi specyfikami - jednak już po paru sekundach przypomniała mi się butelka Bernarda Rodzynki i Rum który smakował bardzo dobrze. No cóż może nie wszystkie piwa powinny być dobre wg. schematu!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz