środa, 15 kwietnia 2015

Bearnard - Kuba Rum i Rodzynki


Sporo słyszałem pochwał o produktach z browaru czarny kot dlatego też postanowiłem na próbę kupić coś smakowego. Piwo  jakie udało mi się wydobyć u pani spod lady w Sandomierzu to "Kuba Rum i Rodzynki" wziąłem je bardziej z ciekawości i ze względu na piękną etykietę. Jestem grafikiem i doceniam estetyczny wygląd a design Bearnarda mnie zachwycił i pomyślałem że jeżeli ktoś włożył tyle pracy w projekt wizualny to na pewno stworzył też dzieło smakowe. 

Po odkapslowaniu Kubusia poczułem intensywny zapach czekoladek wedlowskich takich jakie dostawałem za młodu na mikołaja.To był już kolejny plusik, na prawdę nabrałem ochoty na to piwo. Przelewając trunek do kufla zauważyłem że ma on mocny intensywny ciemny kolor. Zapachy były różne raz karmelowe, następnie rumowe, po czym znów czekoladki wedlowskie. 
Odczytałem standardowo jeszcze parametry piwa które wskazywały na 6%-ową zawartość alkoholu oraz w składzie zniesmaczył mnie trochę dodatek substancji smakowych. Z tego co się dowiedziałem to receptura została opracowana w lecie 2009 roku, jednak dopiero na wiosnę 2011 wypuszczono ją do sprzedaży jako piwo browaru regionalnego. 

Pierwszy łyk mnie delikatnie zaskoczył, znam rum ponieważ często go spożywam a piwo bardziej przypominało mi smak sernika z rodzynkami. Smakowało to jakby do piwa dodano kilka kropel olejku rumowego, który dodaje się właśnie do serników. Mi osobiście to piwo nie podeszło, niestety nawet go nie skończyłem. Jednak nie mówię że nie da rady na rynku, gdyż kobiety lubią tego typu słodkie specyfiki. Jeżeli mógłbym je ocenić to dałbym 5 na 10 pkt. ponieważ uważam że podstawa tego piwa jest raczej uwarzona w porządny i solidny sposób. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz